Dlaczego inaczej wychowujemy synów i córki i czy zawsze zdajemy sobie z tego sprawę?

Zdjęcie: z otwartych źródeł

Nieświadoma nierówność w rodzinie nie wynika ze złych intencji

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że twoja córka oferuje zmywanie naczyń, ścielenie łóżka i gotowanie własnego śniadania, ale twój syn, z taką samą inteligencją, humorem i potencjałem, woli pozostać głodny niż włączyć kuchenkę. I kiedy łapiesz się na myśleniu, że to „tylko charaktery”, staje się oczywiste, że problemem nie są dzieci. Problemem jesteśmy my, dorośli, którzy nieświadomie wychowujemy naszych synów i córki według innych standardów.

Większość współczesnych rodziców szczerze wierzy w równość płci. Nie mówimy naszym córkom, że ich miejsce jest w kuchni, a naszym synom, że prace domowe nie są dla nich. Ale rzeczywistość jest często inna; jesteśmy bardziej skłonni prosić o pomoc tych, którzy już udowodnili, że mogą to zrobić, a mniej tych, z którymi będzie trudniej sobie poradzić, donosi PureWow

Kawa na stole, zabawki na podłodze, skarpetki pod kanapą, a ręka automatycznie wędruje nie do tego, kto narobił bałaganu, ale do tego, kto posprząta szybciej i spokojniej. Zazwyczaj jest to córka.

„Czasami mama jest po prostu zmęczona”, mówimy sobie. Ale to właśnie w tych małych rzeczach tworzy się system.

Dlaczego dziewczynki są uczone opieki, a chłopcy są z niej zwolnieni?

Oczekujemy, że dziewczynki będą bardziej opiekuńcze i troskliwe. To one są proszone o pomoc, opiekę i wsparcie. Od chłopców częściej oczekuje się, że będą obrońcami lub „towarzyszami zabawy”.

Problem nie polega na tym, że te obserwacje są zawsze błędne. Dziewczynki rzeczywiście częściej wykazują się odpowiedzialnością i dbałością o szczegóły. Problem jest inny – pozbawia chłopców możliwości rozwinięcia tych samych umiejętności, tylko nieco później i w innym tempie. Jednocześnie wywiera to nadmierną presję na dziewczęta.

Niewidzialna praca

Nie chodzi tylko o obowiązki domowe. Istnieje również praca emocjonalna, która jest trudniejsza do zauważenia, ale łatwiejsza do przetłumaczenia.

  • Kto uspokoi młodszego brata?
  • Kto wysłucha, gdy ktoś jest smutny?
  • Kto pamięta, kto co lubi?

Czasami nieświadomie przypisujemy jednemu dziecku, często córce, rolę rodzinnego doradcy, empaty, tego, który będzie „radził sobie” z emocjami innych ludzi. To lekcja dla obojga dzieci: jednego, że jego rolą jest opiekowanie się innymi, drugiego, że będzie się nim opiekować.

Równość i sprawiedliwość – jaka jest różnica?

Czy oznacza to, że wszystkie dzieci powinny być wychowywane w ten sam sposób? Nie do końca.

Zróżnicowane traktowanie nie zawsze jest szkodliwe. Dzieci chcą być postrzegane takimi, jakimi są, z ich zdolnościami, zainteresowaniami i mocnymi stronami. Istnieje jednak ważny warunek: zróżnicowane traktowanie nie powinno powielać stereotypów związanych z płcią.

Jeśli syn lubi gotować, niech będzie odpowiedzialny za rodzinny obiad. Jeśli córka interesuje się technologią, powierz jej cyfrowe sprawy rodziny. Różne umiejętności – tak. Różne oczekiwania tylko ze względu na płeć – nie.

Dzieci widzą wszystko

Jednym z najpotężniejszych czynników jest zachowanie samych rodziców.

  1. Kto odwozi dzieci do szkoły lub szpitala?
  2. Kto planuje wydarzenia rodzinne?
  3. Kto pamięta o urodzinach i pracach szkolnych?

Kiedy dzieci widzą tatę wykonującego „nietypową” pracę, która jest „nietypowa” dla mężczyzny, jest to bezcenne. Model równości kształtuje się nie z rozmów, ale z codziennych działań.

Co zrobić z obowiązkami, których nie lubisz?

Są pewne rzeczy, których nikt nie lubi, ale nadal trzeba je robić. I nie powinno tu być żadnych kompromisów. Być może nadszedł czas, aby skierować miłość syna do piłki nożnej na pranie jego własnego mundurka. I tak – może on również samodzielnie zmywać naczynia. Bez wyjątków i bez ale.

Nieświadoma nierówność w rodzinie nie wynika ze złych intencji. Powstaje ze zmęczenia, nawyków i chęci „po prostu nie mieć konfliktu”. Ale to właśnie te małe decyzje kształtują wyobrażenia dzieci o odpowiedzialności, opiece i rolach w świecie.

Równe rodzicielstwo nie polega na wykonywaniu tych samych zadań. Chodzi o to, by w równym stopniu wierzyć w potencjał każdego dziecka. I być może o to, by czasem pozwolić bałaganowi pozostać chwilę dłużej, w imię bardziej sprawiedliwej przyszłości.

Share to friends
Rating
( No ratings yet )
Przydatne porady i lifehacki na co dzień